Gruzja – Udabno – Oasis Club & Hostel


Nasz pierwszy przystanek w podróży dookoła świata

Udabno – mała gruzińska wioska położona pośrodku niczego… a właściwie pośrodku wszystkiego. Wokół niej rozciągają się wielokilometrowe stepy, a zza horyzontu widoczne są podczas ładnej pogody góry Kaukazu. Miejsce to liczy sobie niespełna 200 mieszkańców, a wśród nich, dwójkę polaków – Ksawerego i Kingę, którzy w tej małej wsi prowadzą bar oraz hostel. To z nimi spędziliśmy nasze pierwsze miesiące podróży, pracowałyśmy w barze oraz malowałyśmy mural na balkonie ich hostelu. Znalazłyśmy ten wolontariat  na stronie workaway.info i serdecznie polecamy to miejsce. Nam było tam bardzo dobrze. Nie dość, że warunki do życia były bardzo dobre (z pysznym jedzeniem, za którym pewnie jeszcze nieraz zatęsknimy), a dodatkowo dorobiłyśmy się kilku nowych cioć, które koniecznie trzeba tam poznać. Nasze 9 wspaniałych gruzińskich kobiet, które pracują w Oasis Club, a kilka lat temu doszły do finału gruzińskiego Mam Talent. My już jesteśmy z nimi umówione, że spotkamy się jeszcze gdzieś w okolicach przyszłego roku. I po naszym powrocie z podróży dookoła świata, wrócimy do miejsca, gdzie nasza przygoda się zaczęła.

Jednym zdaniem,  nie bez powodu swój pobyt w Udabno przedłużyłyśmy o miesiąc… Spędziłyśmy dwa miesiące w miejscu, w którym nie dzieje się nic, nie ma zbyt wielu miejsc do zwiedzenia i nie jest ono w ogóle popularne nie tylko dla turystów, ale i też dla samych Gruzinów. A jednak nas oczarowało.

LRM_EXPORT_20170917_104326.jpg

Udabno – Oasis Club & Hostel

Naszą codziennością w Udabno były widoki leniwie przechadzających się krów, świń, osłów i konia, który uparcie przekraczał próg baru i domagał się jedzenia. Zabawy z psami, głaskanie kotów. Prócz tego w czasie wolnym od powyższych zajęć, pracowałyśmy w barze jako kelnerki i barmanki, spotykając nie tylko gromady turystów z całego świata, ale również tutejszych mieszkańców. Naszym chlebem powszednim stało się również porozumiewanie się z paniami kucharkami, które mówią w trzech językach: gruzińskim, swańskim i rosyjskim – a my w żadnym z nich. Używając języka międzynarodowego (czyt. ręce czasem szalały w próbie wytłumaczenia czegokolwiek) potrafiłyśmy znaleźć dość grubą nić porozumienia. A na dodatek po paru dniach (tygodniach? – czas w Udabno nie istnieje, więc w sumie ciężko określić) znałyśmy już liczby i całe menu po gruzińsku oraz kilka przydatnych zwrotów.

W chwile wolne od pracy w barze spędzałyśmy na przechadzaniu się przez miejscowe atrakcje, które należy rozumieć jako porośnięte trawą stepy, krajobrazy zachwycające wielką przestrzenią, mnogość krów, baranów, owiec oraz momenty kiedy azerscy pasterze schodzili ze swoimi stadami z górskich pastwisk przez wioskę, by spędzić zimę z dala od wzgórz. Pewnie hollywoodzcy reżyserzy nie odkryli jeszcze tego miejsca – a wierzcie mi, że w tym krajobrazie mógłby powstać niejeden bardzo malowniczy western.

LRM_EXPORT_20171021_220524.jpg

Kobiety, których ominąć nie wolno

Kiedy przytrafi się wam przyjechać do Udabna i odwiedzić miejsce o nazwie Oasis, nie zapomnijcie zapoznać się z kobietami, które tam pracują. My spotkałyśmy tam 9 wspaniałych żenszyn, które umilały nam czas swoim śpiewem, tańcami, przepysznymi daniami swańskiej kuchni oraz herbatą zakrapianą chachą. A na koniec naszego pobytu przyszykowały nam takie pożegnanie, że już w ogóle chciałyśmy zostać w Udabno na zawsze. Nie dość, że przyniosły nam wyśmienity poczęstunek to na drogę przyszykowały nam domowej roboty wór swańskiej soli, od której w Udabno się uzależniłyśmy i dodajemy do każdej potrawy.

Kobiety, które tam spotkałyśmy to silne i zdecydowane postaci. Każda z nich to babka z charakterem, która na swojej głowie ma nie tylko cały dom, dzieci, ale również takie obowiązki jak zajmowanie się przydomowymi zwierzętami: świniami, kurami,  wydojenie krów dwa razy dziennie, zrobienie z mleka serów, jogurtów oraz pracę w restauracji. Swoją drogą przepysznych serów – chyba najlepszych jakie do tej pory jadłam. A na dodatek najlepszy poznański gzik jadłam właśnie w Udabno, gzik z domowego twarogu, który jest puszysty i delikatny o śmietankowym smaku. Tęsknię za tą kuchnią, za zapachem świeżych pomidorów i śmiechem naszych dziewczyn. Zwłaszcza tym śmiechem, kiedy próbowały nauczyć nas gruzińskich tańców, a my z uporem maniaka myliłyśmy nogi i ręce, a czasem przy szybszych ruchach myliły nam się ręce z nogami.

LRM_EXPORT_20171021_220025.jpg

Co warto odwiedzić?

Będąc w Tbilisi warto wybrać się nawet na jednodniową wycieczkę do Monasteru David Gareja, jednego z najważniejszych w Gruzji, który leży na granicy z Azerbejdżanem. Z Tbilisi jest uruchomiona specjalna linia o nazwie Gareji Line, której autobus codziennie o godzinie 11.00 odjeżdża z Placu Wolności i w drodze powrotnej zatrzymuje się w Oasis Club, by turyści mogli coś zjeść przed powrotem to Tbilisi.

Droga do monasteru nie jest najprostsza, trzeba się na niego lekko mówiąc trochę wdrapać, ale widoki z jego szczytu są niesamowite. Patrzy się w jedną stronę i ogląda się gruziński step, a patrząc z drugiej, można podziwiać azerbejdżańską pustynię. Droga z samego Udabno na piechotę też jest wspaniała. Wynosi około 10 km i wiedze przez góry i doliny z widokami wydrążonych w skałach jaskiniach, w których po dziś dzień mieszkają mnisi. My byłyśmy tam na piechotę, nie umarłyśmy po drodze, a kondycja u nas jest właściwie żadna, więc jeśli ma się do wyboru samochód albo własne nogi – polecam tą drugą wersję, bo widoki z trasy są nie do zapomnienia.

20170925_111431.jpg

Pierwsze wrażenia…

Po pierwsze i bardzo ważne. Nie wiemy jaka jest Gruzja. Nasze pojęcie o tym kraju i jego mieszkańcach zaczyna się i kończy tak właściwie na Udabnie. W innych miastach spędziłyśmy zaledwie tylko po kilka dni. Ale nie żałujemy żadnej z chwil spędzonej tam i tego, że nie zobaczyłyśmy innych wspaniałych miejsc w tym kraju. Pozostaje nam jedynie planować już kolejny wyjazd. Na pewno moim numerem jeden do zobaczenia za raz następny jest Swanetia, z której pochodzą prawie wszyscy mieszkańcy Udabno.

Każdy dzień przynosił nam jedno pewne stwierdzenie, że wyruszenie w podróż to była najlepsza decyzja jaką mogłyśmy podjąć w życiu. Po dwóch, a nawet i po trzech miesiącach w podróży myślimy nadal tak samo. Przestałyśmy już planować cokolwiek, bo z naszych planów rzadko coś udaje się wyskrobać i zdałyśmy się na to, co przynosi nam los, a o dziwo jak do tej pory jest dla nas niezwykle łaskawy i wszystko toczy po naszej myśli, a czasem i nawet jeszcze lepiej.

LRM_EXPORT_20170917_100111

Magda

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s