Naćmierz – życie na pomorskiej wsi


O życiu na wsi

Marzec. Do Sławna przyjechałam pociągiem. Cel: podreperowanie przedwyjazdowego budżetu, poprzez pomoc w remoncie gospodarstwa agroturystycznego. Jestem właściwą niewiastą, na właściwym miejscu, bo cytując Irenę Kwiatkowską, znaną z serialu Czterdziestolatek: „ Ja jestem kobieta pracująca i żadnej pracy się nie boję!” . Jak się szybko okazało, taki remont, to nie tylko praca, ale przede wszystkim szkoła życia.

Na wsi, czas rządzi się swoimi prawami – jutro, nie jest jutrem, a godzina piętnasta, nie jest piętnastą. Takie czary! Możesz się umawiać na konkretną porę, ale naiwnością byłoby czekanie na osobę z którą jesteś umówiony. Ludzie na wsi są bardzo dobrymi obserwatorami. Tutaj odwiedziny podejmuje się na podstawie oceny – samochód na podwórku jest? Jest. Światło w oknie się pali? Pali. Znaczy się, gospodarz w domu jest obecny, można przyjść i naglącą sprawę obgadać. Jeśli chodzi o umówione spotkanie, to najczęściej wcale się na nie, nie przychodzi, czego osoba oczekująca nie powinna komentować, gdyż zostanie to odebrane jako nietakt. To chyba taka tradycja. Nieprzychodzenie. Tak sądzę…

Reguł czasowych nie łamie jednak pobliski sklep spożywczy i otwarty jest w godzinach, wypisanych na drzwiach wejściowych. To właśnie w kwestii zakupów, punktualność, jest tutaj bardzo ważna. Warto o godzinie 7 z minutami ustawić się w kolejce po świeżą bułkę, bo już o 8.00 w sklepie przywitają Cię jedynie puste, drewniane półki, wyborny zapach – wspomnienie pysznego pieczywa, miły uśmiech ekspedientki oraz szereg panów degustujących różne marki piwa. Tym widokiem, choćbyś próbował, się nie najesz.

Kury

Są to zwierzęta rozumne i sympatyczne. Przyjazne i nienażarte. Mogą jeść przez cały dzień, a na widok człowieka, biegną w jego stronę – gibiąc się z boku na bok, w głośnej, rozgdakanej nadziei, że dostaną zaraz resztki z obiadu. Kury są dla mnie najlepszym obrazem tego, że „Jesteś tym, co jesz”. Nioska źle karmiona, nie daje jajek zbyt często, a te, które zniesie mają tak cienką i kruchą skorupkę, że trudno je nawet wyciągnąć z gniazdka. Po zmianie ziarna i dodaniu do diety zieleniny, kury potrafią znosić jajka codziennie – duże, zdrowe, o twardych skorupkach. Ta obserwacja skłania mnie do większego dbania o swoją dietę. Kury mogłabym obserwować godzinami. Ich zachowanie wygląda znajomo. Mają swoją hierarchię – szanują koguta i gnębią te osobniki w swoim stadzie, które nie pasują wyglądem do większości. Będąc kurą, dziobnięcie w łeb dostaniesz, za to, że po prostu jesteś za biały, za czarny, za duży lub za mały, za to, że chwyciłeś ziarno, które jak dotąd nikogo nie interesowało, albo też wybrałeś sobie takie miejsce na długiej żerdzi, które w tej chwili spodobało się innej kurze i ona chce, a nawet musi tam usiąść – trochę jak u ludzi… W niczym nie są od nas gorsze.

19511159_814326788725056_5294460787661478626_n

W Naćmierskim stadzie, na Farmie Talentów, gdzie pracowałam, można spotkać także białe kury silki, które mają bardzo delikatne pióra. Podobno w dawnych czasach Chińczycy, sprzedawali je Europejczykom, mówiąc, że delikatne upierzenie bierze się z krzyżowania królików z kurami (!). Silki sprzedawały się wtedy jak ciepłe bułeczki z naszej piekarni. Myślę, że niejeden z tutejszych gospodarzy sprzedał bajkę podobnego kalibru mieszczuchom odwiedzającym te rejony. Kreatywność niektórych lokalsów nie przestaje mnie zadziwiać.

Mieszkając na wsi, można czerpać z natury garściami – dosłownie! Smażone mlecze, zupy z pokrzywy, herbaty rumiankowe, duszone babki, racuchy z czarnego bzu – to wszystko to rarytasy, powoli zapominanej kuchni słowiańskiej. Jestem chwastożercą i nawet całkiem dobrze mi z tym. Kury spoglądają na mnie ze zrozumieniem.

Morze

Pracuję na Pomorzu. Naćmierz leży zaledwie godzinę (spokojnym spacerem ) od jarosławieckiej plaży. Czasem, kiedy jestem zbyt zmęczona, żeby zrobić cokolwiek, idę nad morze, porządkuję myśli i wracam do domu. Spacer ten jest pełen zapachów – lasu, świeżej trawy, kwitnących kwiatów i krowiego łajna. Po takich doznaniach węchowych człowiekowi aż chce się żyć!

Jednak czas nie upływa mi tutaj jedynie na gotowaniu, gapieniu się na silki, podchodzące za dom sarny, żurawie lądujące na trawniku, czy bociany klekoczące na dachu sąsiedniej stodoły. Jak mówił tata: robota sama się nie zrobi!

Praca w Naćmierzu

Pracuję tutaj na wielu etatach. Jestem malarzem pokojowym, budowlańcem, sprzątaczką, stylistą wnętrz i ogrodnikiem. W ścianach wykuwam dziury, szpachluję i maluję. Każdemu z pokojów staram się się nadać inny charakter. Mebli nie wyrzucam, tylko prostymi zabiegami nadaję im drugie życie. Co rusz mam nowe pomysły, ale czas goni, bo do sezonu letniego wszystkie pokoje mają być gotowe. Pracy jest dużo, dlatego wieczorami stać mnie jedynie na sprawdzenie poczty i wizualną konsumpcję dobrego filmu. Konsumpcję na raty dodam, bo na każdym filmie padam na twarz ze zmęczenia. Podczas seansów trzymam na kolanach moich kudłatych asystentów – psa Mopka i kociczkę Selinę, która zostaje czasem wyproszona z pokoju, kiedy przydarzy jej się puścić cichego, jednak bardzo smrodliwego bąka. Zazwyczaj spojrzeniem sugeruje, że winna całemu zdarzeniu jestem ja, ewentualnie pies. Nie jest to prawdomówny kot. Ot, proza życia.

Tak mija mi tydzień, a w soboty i święta, obserwuję z ogrodu, panów ubranych w odświętne sweterki i spodnie zaprasowane w kant. Pamiętają oni, aby dzień święty święcić, a czym? Najlepiej świętą wodą procentową! W spożywczym sklepie kusi jedna ze ścian na której takie samo prawo bytu mają połyskujące butelki wódki, wina i denaturatu. Ich zawartość pozwala eleganckim panom, krokiem tanecznym, wrócić do domu, gdzie zmorzy ich głęboki, zasłużony niedzielny sen.

Ja, pisząc ten tekst, herbatą ziołową, skropioną babciną nalewką, piję zdrowie tych panów, zdrowie Wasze, zdrowie przyjaciół, tutejszej gospodyni, tego miejsca i Morza Bałtyckiego, które spacerkiem chętnie odwiedzam, przy każdej wolnej chwili, choć jest ich tak niewiele. Za parę godzin kogut Pączek obwieści nowy dzień, a ja pomaluję ściany na morski kolor. Czas spać. Dobranoc.

17211979_758374324320303_4316627579465071135_o

 

Aśka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s