Że też jeszcze nam się nie odechciało


Powoli dopinamy wszystkie sprawy na ostatni guzik. Do odlotu w świat zostało około 50 dni – zaczynamy już je głośno odliczać. Po prawie trzyletnim życiu kręcącym się wokół przygotowywań do podróży, chciałoby się powiedzieć, że teraz nadszedł czas na zasłużony odpoczynek. Nic bardziej mylnego… Ostatnie sprawy do załatwienia nie dają spać, a im bliżej podróży tym częściej radość przewija się z przerażeniem – często schizofrenicznie jednocześnie. Jesteśmy zmęczone.

Jest taki moment podczas przygotowań do długiej podróży, kiedy ekscytacja maleje do minimum i zostaje jedynie zmęczenie. Przez ostatnie lata żyłyśmy otoczone myślą o podroży, teraz nasze marzenie się kończy i staje się rzeczywistością. Nie ma nic lepszego w życiu niż spełnianie marzeń, ale … jesteśmy już tym wszystkim totalnie zmęczone.

Pracowałyśmy obie naprawdę ciężko przez ostatnie dziesięć miesięcy. Aśka odnawiała Farmę Talentów i zajmowała się jej gośćmi. Ja ciągnęłam w Niemczech trzy etaty. Przez te wszystkie długie miesiące doba była zbyt krótka, a godziny zbyt intensywne. Spełnianie marzeń to nie bułka z masłem, to sport dla wytrwałych. Powrót do domu miał być chwilą wytchnienia, ale na taki luksus niestety nie mamy czasu.

Powrót do domu był przecudowny. Mnożące się wizyty u dentysty i innych lekarzy, wybór dobrego banku, za którym trzeba się nieźle nadreptać, bo przecież w takiej sprawie nie weźmie się pierwszego z brzegu. Wybór ubezpieczenia (godzinami siedzimy nad wyborem tego odpowiedniego, a czytając kolejne artykuły na ten temat dostajemy już torsji), to głównie nad nim spędzamy najwięcej czasu – naszego cennego czasu. I co? I dalej w tej sprawie jesteśmy… w dupie. A ubezpieczyć przecież się trzeba.

W naszych rodzinnych domach nie spędziłyśmy nawet tygodnia. Spotkałyśmy się w zgorzeleckim mieszkaniu mojej mamy. Nie omieszkałyśmy odwiedzić Goerlitz, tym razem już nie w celach turystycznych, a w poszukiwaniu sklepów sportowych. Potem sklepy sportowe w Zgorzelcu, wielkie fanki z nas sportowej odzieży. Nawet nie wiemy kiedy, zrobiły się z nas takie galerianki… na całe szczęście dokończyłyśmy kompletować nasz skromy ekwipunek! W biegu, bo w biegu, ale tak minęły nam nasze zgorzeleckie 24 godziny.

Trasa po Polsce

Wrocław

Byłyśmy gośćmi w akademickim radiu LUZ, mimo obaw przed wywiadem, obie doszłyśmy do wniosku, że radio to naprawdę fajna rzecz. Polecamy się! Wrocław wsiąknął nas na całe 4 dni, które spędziłyśmy na szwendaniu się po rynku i spotkaniach ze starymi znajomymi – jeszcze takowych mamy! Już we Wrocławiu przyszło nam na myśl, że coraz bardziej zaczynamy marzyć, by wreszcie odpocząć. Nie było nam to dane.

19884060_822496081241460_4488343489267710400_n

Poznań

Tutaj byłyśmy gośćmi akademickiego radia Afera. Oprócz tego, był i maraton chodzenia za ważnymi sprawami, spotkania ze znajomymi przeplatane alkoholem i kacem i kacem i alkoholem. Nasze zmęczenie osiągnęło w pewnym momencie maximum i nasze spotkania ze znajomymi, zaczęły polegać na tym, że obie byłyśmy tam ciałem – kiepskie z nas towarzyszki gier i zabaw. Potem pocieszałyśmy się, że chociaż na owe spotkania doszłyśmy. A uwierz, z podniesieniem się z łóżka i ruszeniem choćby palcem było ciężko. Marzyłyśmy o tym by wreszcie, po tych wszystkich miesiącach porządnie się wyspać. Tych 5 intensywnych dni w Poznaniu, sponiewierało nas już doszczętnie. Wróciłam do Zgorzelca w postaci dętki.

19959476_823639767793758_3533554898624803964_n.jpg

Wysiadł mi organizm

Ostatnie tygodnie nie były obojętne dla mnie, właściwie dla mojego organizmu. Z reguły jestem okazem zdrowia, odpornym na wszelkie panujące wirusy – nigdy nie byłam poważnie chora, nie wiem co to jest grypa (to znaczy, wiem, ale nie z autopsji). A tu proszę, 30 stopniowe lato i na tydzień do łóżka przywiązała mnie angina. Mam 28 lat i jako przedszkolak brałam antybiotyk, teraz to był mój drugi raz… Choroba chwilę przed robieniem szczepień, w momencie kiedy do załatwienia zostały już same najważniejsze sprawy. Chciałoby się nawet krzyknąć – nosz kurwa!

Chorobowe doświadczenia z ostatnich dni, skłoniły mnie do pewnych przemyśleń. Przede wszystkim do tego żeby pamiętać, by w podróży dbać o własne zdrowie, odporność, starać się nie osłabiać organizmu. Pamiętać by nie szarżować i eksploatować organizmu do granic jego możliwości. Nie o to nam chodzi w tej podróży. Wiadomo osłabiony organizm jest podatny na wszystko wokół, a chorować za granicą na pewno nie chcemy.

Że też jeszcze nam się nie odechciało

Jesteśmy już ‚trochę’ zniechęcone tymi całymi przygotowaniami do podróży. Czasem przychodzi taka wielka ochota na rzucenie tego wszystkiego i myśl o tym, że może jednak można przewegetować te kolejne lata. Ale… mimo zmęczenia jesteśmy też pełne entuzjazmu, ciekawości i co dziwne pełne energii oczekując na to co już niedługo nadejdzie. Zapracowałyśmy na spełnienie marzenia, jesteśmy trochę zdziwione, że wytrwałyśmy. Z tego względu, że jesteśmy już całkowicie wypompowanymi dwiema dziewczynami, nie widać tego po nas, ale TRYSKAMY SZCZĘŚCIEM.

I jeszcze tylko kilka spraw zaprząta nam głowy i zaprzątać będzie, aż do dnia wylotu:

Czy aby na pewno mamy wszystko?

Czy te wszystkie rzeczy zmieszczą się w bagaż podręczny i nie przekroczymy dozwolonej liczby kilogramów?

Ale na pewno wszystkie te rzeczy mogą być w bagażu podręcznym?

Czy zadbałyśmy odpowiednio o nasze zdrowie?

Czy rzeczywiście podróż dookoła świata to nasze marzenie?

Czy robimy dobrze, że wyjeżdżamy na tak długo?

Kiedy wracamy?

itd. itp…

Należy jednak pamiętać, że bije od nas wielkie szczęście

(w końcu udało nam się sięgnąć po niemożliwe)

Magda

ryj

2 comments

  1. Powodzenia w dopinaniu wszystkiego na ostatni guzik 😉
    Jeżeli jeszcze szukacie odpowiednich rozwiązań ubezpieczeniowych i bankowych to może moglibyśmy coś podpowiedzieć. Od pół roku podróżujemy i chyba udało się nam znaleźć naprawdę dobre opcje.
    Pozdrawiamy!

    Lubię to

    • Dzięki 🙂 Z chęcią przyjmniemy dobre rady w sprawach ubezpieczeniowych i bankowych, bo dla nas na tą chwilę, to są dwie najtrudniejsze sprawy z jakimi przyszło nam się zmierzyć w trakcie naszych przygotowań.
      Pozdrawiamy Magda i Aśka

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s