Inwestycja w języki obce


 Języki obce

Uczyłam się w szkole i języka niemieckiego i angielskiego, ale to że posługuję się tymi dwoma językami (jednym nie najlepiej – jeszcze, drugim całkiem swobodnie) zawdzięczam właściwie tylko i wyłącznie sobie. Moim zdaniem w większości szkół, w których się uczyłam było coś nie tak z tą nauką – mało mówiliśmy, skupialiśmy się w dużej mierze na gramatyce, rzeczach, których w potocznym języku się nie używa. Moja nauka z reguły polegała na tym, by zdać, a potem zapominało już się samo.  W szkole nauczyłam się niewiele, przyswojenie języka bardziej mnie odstraszało niż zachęcało do nauki.  Jeśli więc w trakcie nauki nie mogłam się za wiele nauczyć, zaczęłam uczyć się sama. Dlaczego? Bo dużo słucham muzyki w języku angielskim, a lubię wiedzieć o czym ktoś śpiewa, lubię obejrzeć film bez lektora, bo mnie denerwuje. Jak się uczę? Na muzyce, na filmach, rozmawiam z ludźmi, czytam (albo przynajmniej próbuję czytać) książki w obcych językach. Miło jest być wśród ludzi i umieć powiedzieć przynajmniej parę słów w ich ojczystym języku. Angielski to nie wszystko, warto uczyć się podstaw różnych języków. Po co? Dla samych siebie, dla własnej satysfakcji, po to, że może kiedyś się przyda. A my od tego nie zbiedniejemy.

Moja nauka języka niemieckiego

Niemieckiego zaczęłam uczyć się mając 7 lat i do 10 roku życia miałam całkiem znośnie opanowany  ten język. Potem przyszła szkoła i zniszczyła wszystko. Uczyłam się niemieckiego na poziomie lekko zaawansowanym, ale w dalszym ciągu jest to dla mnie język, który ma więcej zagadek niż otwartych kart. Przed przyjazdem do Altrip nie używałam niemieckiego ponad 10 lat. Kiedy  przyjechałam do Niemiec we wrześniu nie potrafiłam się odezwać słowem, nie rozumiałam zupełnie nic. Zżerał mnie totalny strach przed powiedzeniem czegokolwiek, to uczucie było straszne i na szczęście szybko minęło. Mój niemiecki, którego uczyłam się 10 lat wcześniej uciekł i nie chciał wrócić. Na ratunek przyszła do mnie niemiecka telewizja, radio, ludzie. Mimo, że telewizji normalnie nie oglądam, to w celach edukacyjnych spisuje się znakomicie, aczkolwiek dalej nie mogę się przyzwyczaić  do oglądania amerykańskich seriali z niemieckim dubbingiem.

Teraz po tych prawie czterech miesiącach rozumiem naprawdę dużo, mówię, wreszcie mówię. A po niemiecku, mimo kilku dobrych lat nauki nigdy nie mówiłam.  Jestem zwycięzcą. A dlaczego? Bo założyłam konto w niemieckim banku, zarejestrowałam się telefonicznie do lekarza i zrozumiałam na którą godzinę mam przyjść i do którego gabinetu, byłam na rozmowie kwalifikacyjnej o prace i tą prace dostałam (a właściwie to dwie).

W tym wszystkim  nie chodzi o to, by mówić nie wiadomo jak gramatycznie pięknie, chodzi o to, żeby się swobodnie dogadać, mówić o tym co się lubi a czego nie. Fajnie jest w pracy, w której mówią obcym językiem zrozumieć dokładnie co masz zrobić. A czasem dobrze jest wiedzieć czy osoba, która do Ciebie mówi opieprza cię za to, że czegoś nie zrobiłaś czy po prostu coś tobie tłumaczy.

Najlepsza metoda nauki języka to mieszkanie w obcym kraju, nawet nie wiesz kiedy zaczynasz rozumieć i zaczynasz mówić. Moja metoda w wersji hard, to czytanie książek.  Jestem w trakcie czytania książki Kerouac’a W drodze po niemiecku (skończę ją za pół roku – serio!) czytanie dwóch stron zajmuje mi około jednego dnia. Zapisuję słówka, których nie zrozumiem, próbuję zrozumieć gramatykę. Najpierw tłumaczę zdanie sama, potem porównuję ze zdaniem z polskiej wersji. Ciężkie? Ale najbardziej efektywne. Książkę czytam na głos, osłuchuję się z językiem i poprawiam własny akcent. Z angielską też tak robię, ale czytam ją dużo szybciej.

dsc01134

Po co się uczyć języków obcych?

Bo warto inwestować w siebie, zwłaszcza, że to nic nie kosztuje. Serio! Odkąd odpuściłam sobie wszelkie lekcje, kursy, robię to tylko dla siebie, z większą przyjemnością a tym samym bardziej efektywnie. Nic nie przyjdzie samo. Wykupiony kurs języka za  2 000 zł, nie sprawi, że nauczysz się go szybciej, lepiej i mniej bezboleśnie, tak samo nauczysz się jeśli kupisz sobie obcojęzyczną książkę za 1 euro i trochę nad nią posiedzisz.  A przede wszystkim nie bój się mówić, co z tego, że robisz błędy. Każda kolejna rozmowa, to kolejne niwelowane błędy, więc nie ma czego się bać, trzeba się odzywać.

I wracając do pytania. Po co nam języki obce? Bo miło spotkać kogoś z zagranicy i rozmawiać z nim w jego ojczystym języku, miło być w obcym kraju i umieć się dogadać z jego mieszkańcami. Iść na zakupy, zapytać o drogę, zamówić piwo w barze. Angielski to nie wszystko, stać nas na to, żeby uczyć się więcej niż tylko jednego języka obcego . Jedyne co trzeba  to  wziąć się za siebie, ale jak to się mówi – nikt za nas życia nie przeżyje, a i też nikt za nas się niczego nie nauczy.

Aśka powtarza swój hiszpański i francuski, ja może też zastanowię się nad jeszcze jakimś językiem… Po co nam tyle języków? Bo tak chcemy! Nauka każdego kolejnego języka przychodzi dużo szybciej, więc korzystamy z tej okazji, że jeszcze mamy chęci i zdrowie.  Ja za dwa miesiące ruszam jeszcze z hiszpańskim, co bym mogła zamówić sobie wege danie w Argentynie.

Magda

unnamed-1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s