Fantastyczna Barcelona


Ktoś kiedyś powiedział mi, że jeżeli naprawdę chcę poznać nowe miejsce, nie powinnam używać w nim mapy. Powinnam się zgubić, dać się ponieść ulicom,i wędrować. To drogi doprowadzą mnie do miejsc najbardziej magicznych- i tych opisanych w przewodnikach i innych, których nie ma w top dziesiątce miejsc wartych zobaczenia, chociaż niczego tak naprawdę im nie brakuje.

Z Moniką przyjechałyśmy do Barcelony na trening z ramienia Erasmus plus ( przy okazji szczerze polecam przyjrzeć się ich stronie, bo wielu z was znajdzie na niej program dla siebie). Nie miałyśmy ze sobą mapy, ani przewodnika, miałyśmy za to ciężkie plecaki i dobre humory. Ulicami kluczyłyśmy na czuja. Dzięki temu zobaczyłyśmy prześliczną starą aptekę, której ściany ozdobione były drobną mozaiką, kawiarnię do której wchodziło się przez spódnicę pacynki o wielkim biuście, przyprószony kurzem kościółek, w którym Maryja płakała kryształowymi łzami, a także targ. Targ jakiego dotychczas nie znałam! Miły oku, kuszący kolorami, zapachami, nieznanymi potrawami. Katorga dla kogoś, kto ma w kieszeni zaledwie parę euro. Katorga dla mnie. Chodziłam pomiędzy stoiskami jak turysta w muzeum. Apacz-, a tak sobie patrzyłam. Oglądałam owoce – jedne znajome jak polskie jabłka i gruszki, inne o kształtach i kolorach egzotycznych kusiły moje oczy i podniebienie. W alejce rybnej na kostkach lodu leżały ryby o mętnych oczach- śledzie, szproty i ryby olbrzymy, zielone, niebieskie, blado różowe- tak piękne, że chciałoby się rozstawić sztalugę na środku targu i malować ich piękne, niestety już nieżywe ciała. O alejce ze słodkościami nie wspomnę- widziałam tam orzechy w miodzie, miód w orzechach, stosy czekolady, góry cukierków, morze żelków i kiście lizaków. Po drugiej stronie wypieki, ciasteczka, pierożki, bułeczki, zawijańe- szłam twardo przez to morze łakoci, rozpuszczając powoli na języku cukierka przywiezionego z Polski.

img_0025-2

Na dziale mięsnym różne organy- formy podłużne, owalne, abstrakcyjne- jedne nakrapiane, inne dziurkowane- trudne do rozpoznania.Pytamy sprzedawcy po hiszpańsku

– Co to jest?

Catalan! słyszymy w odpowiedzi.

I nie, nie chodzi tu o ciało Katalończyka, a o to, że sprzedawca żadał od nas zadania pytania po katalońsku. Trudna sprawa, bo pewnie niewiele miejsc w Polsce oferuje studentom lekcje tego języka. Mężczyzna rzucił jeszcze w naszym kierunku: „Adios!”

To dało mi do myślenia. Dlaczego on się tak na mnie wkurza? Tydzień później mniej więcej znałam odpowiedź na to pytanie. Wystarczyło przeprowadzić parę rozmów z lokalnymi osobami, żeby zrozumieć jak naprawdę wygląda życie w Barcelonie. Morze turystów zalewa ich każdego roku. Z roku na rok jest ich coraz więcej. Lokale są przez to droższe, co sprawia, że miejscowych nie stać na wynajęcie mieszkań. Zamiast nich wynajmują je koncerny zagraniczne. Na ulicach przewalają się gęste tłumy, które niczym pielgrzymki ciągną do punktów- zabytków, pod którymi warto sobie zrobić zdjęcie, żeby z miejsca wrzucić je na fb lub instagrama, a potem rozsiąść się wygodnie w barze i napić piwa. Turystom wszystko wolno, są głośni, rzucają się pod koła samochodów, pijani nocą udają króli życia i sikają po bramach. W Katalonii mówią do autochtonów po angielsku lub po hiszpańsku, a przecież mieszkańcy Barcelony Hiszpanami się nie czują i nie są, co nagminnie ignorowane jest przez turystów. Przeze mnie również. Teraz biję się w pierś: byłam giri. Przepraszam.

Barcelona jest fantastyczna. Ma fantastyczne widoki, budynki, ludzi, knajpki, smaki, wieczory. Kreuje się też fantastyczne wyobrażenie o niej samej. Wyimaginowane, nie do końca prawdziwe.Ikona miasta: sagrada familia jest potężna, ale czy tak  piękna ? Dwa skrzydła uznałyśmy z Moniką z wyjątkowo udane, kolejne, za ich gorszych braci, a front budynku za nieudane nawiązani do Star Trecka albo Gwiezdnych Wrót. Kościół jest cały czas w budowie, przez co rożni architekci mieli pole do popisu jeśli chodzi o interpretację zamysłu Gaudiego. Osobiście uważam, że odchodzą od niego coraz dalej. Jeśli chodzi o wnętrze budynku nie było nam dane go zobaczyć. Cena wstępu, to równowartość dniówki przeciętnego Polaka. Niestety nie było nas na to stać. Tak, tak, Barcelona jest droga.

Poszłyśmy jednak do katedry i zachwycałyśmy się jej pięknem, do momentu kiedy dowiedziałyśmy się, że jest ona budynkiem starogotyckim, ale swój obecny, imponujący wygląd zyskała dopiero w XIXw, czyli nie tak dawno. W podobnym czasie została podjęta decyzja o przebudowie Barcelony. Wyznaczono główną ulicę, a kamienice, które stały jej na drodze wyburzano. Co piękniejsze okiennice i balkony wymontowywano, żeby później „dokleić„ je do nowych budynków. Ludzi przesiedlano, bo taka była wizja klasy wyższej. Wiele budynków wykreowano, aby wyglądały na starsze niż w rzeczywistości są. Te opowieści sprawiły, że poczułam się oszukana. Byłam rybką, która połknęła haczyk. Podziwiałam coś, co w pewnym sensie było faktem, działało na zmysły i kazało wyobraźni czytać miejsca jako starsze, niż w rzeczywistości są.

Nie można jednak ujmować Barcelonie piękna- znajdziemy w niej szare, zapomniane uliczki, wyblakłe szyldy, napisy na murach, małe kościółki i ślady po pociskach na ścianach, które przypominają wydarzenia IIWŚ. W Barcelonie znajdziemy zakamarki, które są prawdziwe. Śliczne, zdobione balkoniki, piękne klatki schodowe, stare latarenki. Trzeba się tylko dobrze rozglądać. Lokalizacja miasta, także jest atrakcyjna-z jednej strony ocean, z drugiej zalesione wzniesienia.

Do Katalonii, do Barcelony wrócę jeszcze na pewno. Jest pełna uroku i pozostało w niej wiele miejsc do odwiedzenia. Do następnej wyprawy jednak przygotuję się lepiej i postaram nauczyć się chociaż paru zwrotów po katalońsku przez sam szacunek dla lokalnych mieszkańców. A warto, bo ludzie tam są ciepli i serdeczni :). Pomogą Wam nie raz, tak jak pomogli i nam, chociażby w sytuacji, kiedy z wydrukowanym mailem  szukałyśmy hostelu.

Na kartce było napisane: „If you want find our adress click here”…

Aśka

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s