Podlasie


NASZ ZGRABNY POCZĄTEK

Nasza znajomość zaczęła się pod koniec grudnia 2015 roku. Poznałyśmy się w jednym ze sklepów w centrum handlowym w Poznaniu – pracowałyśmy tam razem przez 3 miesiące (tylko , albo aż 3). I to właśnie w ciągu tego czasu podjęłyśmy decyzję o wspólnej podróży dookoła świata.

Następnym krokiem naszej wspólnej przygody, było zamieszkanie razem – ot tak, żebyśmy sprawdziły czy rzeczywiście damy radę wytrzymać ze sobą ekstremalną ilość czasu. Wspólne dzielenie jednej przestrzeni wymusiło na nas kolejny krok, bo skoro mieszka nam się razem dobrze, to czy dobrze nam się razem też podróżuje? Miałyśmy taką potrzebę, choć na parę dni wyruszyć gdzieś razem, bez konkretnych planów. My nasze plecaki i droga przed nami. Chciałyśmy sprawdzić siebie nawzajem czy może jednak w sytuacjach skrajnie stresowych, przy całkowitym zmęczeniu i umęczeniu wyjdą z nas, dotąd nieznane nikomu, demony. Demonów nie było, za to przygody a i owszem.

WSPOMNIENIA Z PODLASIA

Dlaczego wybrałyśmy Podlasie? Bo Puszcza Białowieska, bo las, a lasy obie kochamy miłością wielce niesamowitą. Popadłyśmy w lasoholizm całkowity i proszę nas nie leczyć. Jechałyśmy na Podlasie z lekką nadzieją w głowie, że spotkamy wielu miłych panów o wdzięcznych imionach: wilk, lis, ryś, żubr, a może nawet i lampart, lew i tygrys. W rzeczywistości, przechodząc przez bramy Puszy Białowieskiej, przywitała nas… wiewiórka.  Ale zanim o ścisłym rezerwacie. Najpierw historia Andrzeja.

ANDRZEJ

Chcąc zobaczyć na własne oczy to, czym ludzie zachwycają się od tylu wieków, spędziłyśmy noc w jadącym autobusie relacji Poznań – Białystok.  Lekko sponiewierane po ponad dwunastogodzinnej podróży wysiadłyśmy w Hajnówce, czyli prawie w naszym docelowym miejscu. Ledwo stojąc na nogach przeglądałyśmy mapę w celu zobaczenia jak wiele kilometrów musimy jeszcze przejść do miejscowości, w której wykupiłyśmy nocleg – Nowoberezowo (ok. 10 km).

Aśka i Magda – zwierzęta nas kochają. Ja mam kota z ulicy, który szedł za mną do domu i już tak został – Franka pseudonim Bestia niby kot, a jednak zachowanie bardziej psie. Aśka zbierała razem z siostrą poranione sroki, kawki, nietoperze. W naszym mieszkaniu w Poznaniu miałyśmy misję odratowania dwóch dzikich, porzuconych jeży – Szoguna i Bestii (dzięki pomocy fundacji Nasze Jeże, biegają już na wolności). A po co tutaj o naszych zwierzętach? A bo Podlasie, też nie obyło się od zwierzęcych przygód. Przystanek w Hajnówce. My, umęczone życiem, podróżą i nieprzespaną nocą. Czarny mały pies, obklejony błotem i kleszczami. Wersje są dwie, albo pies nie chciał nas zostawić, albo my psa – można wybrać jedną z opcji.  Nie znałyśmy miasta, nie wiedzieliśmy co robić. Naszemu małemu przyjacielowi uratował życie internet w telefonie. Znalazłyśmy numer do schroniska dla zwierząt w Hajnówce i po krótkiej rozmowie, już byłyśmy w drodze z Andrzejem (tymże przybłąkanym psem) do schroniska.  To nic, że idziemy w zupełnie innym kierunku niż Nowoberezowo, kilometr czy dwa nie zrobi nam przecież wielkiej różnicy.  Oddanie zwierzaka do schroniska nie jest dobrą decyzją, ale wtedy takie działanie wydało nam się najlepsze. Zostawienie zwierzęcia w dość opłakanym stanie, na pastwę losu, który jak widać, wcale nie był dla niego łaskawy, w ogóle nie wchodziło w grę. Z tych dwóch wyjść schronisko jednak było najlepsze. Kontaktowałyśmy się po powrocie z Podlasia ze schroniskiem i tak: Andrzej został nazwany w schronisku Fox, usunięto z niego ok. 60 kleszczy i wyleczono ranę koło ogona. Jakby ktoś zastanawiał się nad psem – zdjęcie poniżej:

13292990_645726338912921_1326930609_n

PUSZCZA BIAŁOWIESKA

Wracając  już do samej Puszczy Białowieskiej. Zwiedzanie ścisłego rezerwatu to niezwykłe przeżycie i przede wszystkim niesamowite widoki. Dzięki wszechogarniającej nas zieleni, czułyśmy się trochę jakbyśmy były wyrwane z normalnego świata i trafiłyśmy do krainy elfów i innych baśniowych stworów. Wszystkie barwy zieleni, większość kolorów świata, powalone drzewa całkowicie porośnięte mchem i milionem grzybów. A do tego wszystkiego – zapach mchu, drzew, świeżości. Wprawiłyśmy się od razu w przecudowny nastrój, snując plany co zrobić by tu zostać, zamieszkać, zestarzeć się. W ogóle na Podlasiu jest tak czyste powietrze, że człowiek zachwyca się już samą możliwością głębokiego oddychania. To miejsce, które działa na wszystkie zmysły w ludzkim organizmie. Nasz wzrok zachwyca się widokiem i stara się jak najwięcej zapamiętać.  Nos nie dość, że oddycha dwa razy bardziej, to jeszcze wchłania wszystkie zapachy Puszczy. Słuch też się nie nudzi, miałyśmy szczęście usłyszeć niesamowite odgłosy wszelakiego ptactwa roznoszące się ponad naszymi głowami – a są to jedne z piękniejszych melodii na świecie. Niby może i to po prostu stary las, ale jest jakaś magia w tym miejscu.

Puszcza w całej okazałości jest niesamowita. I te widoki… widoki zapierają dech w piersiach. Zwiedza się ją z otwartymi ustami, bo w ten krajobraz jest ciężko uwierzyć, trudno uwierzyć też w to,  że istnieje już tyle setek lat i w dalszym ciągu jest w kwiecie wieku.

img_0014-2

img_0012-2

A oprócz tego wszystkiego powyżej, byliśmy też w rezerwacie żubrów. Wycieczka smutno-wesoła. Bo niby było naprawdę miło, rezerwat w sumie dość sporych rozmiarów, niezbyt dużo zwierząt. Widziałyśmy żubry, żbiki, łosie, dziki, sarny, rysia i wilka. Tylko kurcze, to wszystko w klatkach. Wolność to dzikość, chodzenie własnymi drogami. Dla każdego przecież, chodzenie po wyznaczonym terytorium to trochę za mało. I tak potem sobie rozmawiałyśmy o naszych przeżyciach, że to wcale nie jest przyjemnie patrzeć na wolność zamkniętą w metalowej klatce – a najgorzej już nam było, jak zobaczyłyśmy tam wilka.

NOWOBEREZOWO

Miałyśmy swoją miejscówkę w Nowoberezowie, więc zwiedzałyśmy okoliczne wioski, na pożyczonych od gospodarza rowerach. Mała wioska z uroczym klimatem i sąsiadem naszego gospodarza, który hoduje strusie. Widział ktoś na żywo jak struje uprawiają seks? My tak, dziwne przeżycie.

Nowoberezowo… kapliczki, lasy, pola, wszechogarniająca zieleń i przepiękna wiejska zabudowa. Robiłyśmy zdjęcia prawie każdego domu, snując plany, że jak życie da, to wprowadzimy się tutaj, do takiego pięknego domu.

img_0001-3

Dostałyśmy zaproszenie od kilu mieszkańców, by zobaczyć w ich cerkwi prawosławną Wielkanoc. Nie byłyśmy na całej mszy, bo zaczynała się w środku nocy i trwała do rana – my nie dotrwałyśmy (bo była w dzień naszego przyjazdu), ale było warto być tam chociaż chwilę.

Podlasie to niezwykle dobre miejsce na wypoczynek, z tego względu, że naprawdę czas tam płynie wolniej, a ludziom mniej się śpieszy. Nie pamiętamy kiedy mogłyśmy aż tak na maxa odpocząć, jednocześnie mając czas na wszystko. Mogłyśmy bez patrzenia na zegarek wylegiwać się  na tarasie i patrzeć w chmury, jeść obiad na dachu naszego pensjonatu, z którego miałyśmy niezłe widoki na pobliskie wioski i przelatujące bociany. Biegałyśmy boso na łące, którą znalazłyśmy gdzieś na naszej rowerowej trasie, podczas zwiedzania okolicy, i przy okazji wplatałyśmy sobie kwiaty we włosy, bo jesteśmy trochę jak dzieci.

img_0034-2
Oglądając zachód słońca na dachu, zaserwowałyśmy sobie taki o to obiad. Całe szczęście, że filiżanki pasują do naszego dzbanka na herbatę (bo tam , w tej butelce – to herbata, serio!).

Była to nasza pierwsza wspólna podróż i co nam z niej wyszło? A dobrze wyszło, już w myślach obmyślamy następny wspólny wyjazd. Może tym razem nad morze? Na całe szczęście mamy podobny sposób bycia w podróży, czyli bez pośpiechu. Robienie zdjęć  nie jest naszą mocą stroną, może nie tyle, że nie umiemy, chodzi bardziej raczej o brak chęci, zwłaszcza w miejscach, w których jest po prostu pięknie. Ale pracujemy nad tym!

Magda

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s